Wspomina uczestnik wojny domowej, który ostatni widział Czapajewa.
- Płynie Czapajew przez rzekę Ural, ranny, słaby... Ale dowódca patrzy, a tu już ,,biali'' podchodzą. Ognia! - krzyknął. Więcej Czapajewa nie widziałem...
Komentarze
Jola: nieźle się ubawiłem! :-D Naprawdę dobry dowcip:-)
arohedej: Hejka! jest tu ktoś z wawy?
Dodaj komentarz
Możliwość dodawania komentarzy została tymczasowo wyłączona.